Książka ta poświęcona jest właśnie tej dziwnej rzeczy. Ale odnosząc całość rozważań do pisma, poddaje je radykalnemu przewartościowaniu. A jego drogi są nieuchronnie ekstrawaganckie, gdy liczy się przekroczenie – w celu pomyślenia możliwości – czegoś, co podaje się za logikę jako taką: tę logikę, która ma określić relacje między mową i pismem, znajdując pewność w oczywistości zmysłu wspólnego, w kategoriach „przedstawienia” lub „obrazu”, w opozycji wnętrza i zewnętrza, pewnego więcej i pewnego mniej, istoty i pozoru, tego, co pierwotne, i tego, co pochodne.
Pamięć Shoah nie jest zbiorem przyczynków, nie stanowi też kolekcji przypadkowych czy dowolnych rozważań na tematy związane z Zagładą. Jest książką, która podejmuje omawianą problematykę w sposób zasadniczy, wielostronny, a wielu wypadkach zdecydowanie nowatorski oraz usystematyzowany.
Można powiedzieć, że w rozprawach składających się na tę księgę toczy się nieustanny dialog między tym, co stanowiło to straszne wydarzenie historyczne a tym, jak ono funkcjonuje jako przedmiot społecznej pamięci
oraz przedmiot upamiętnienia.
Michał Głowiński